Strona główna » Uncategorized » Jak kłamie policja

Jak kłamie policja

Po naszej pierwszej akcji malowania, gdy zostaliśmy złapani, pojawił się na stronie wołowskiej policji kolejny tekst o super osiągnięciu funkcjonariuszy. Wieść się rozniosła po Wołowie, a za tym kolejne teorie spiskowe. Informacje podane przez policje są jednak pełne kłamstw.

W informacji ze strony policji można przeczytać, że zniszczyliśmy elewację ogrodzenia oraz jakieś bilbordy. Sprostowanie więc numer jeden: w okolicy nie było żadnych bilbordów i nawet ich nie ruszyliśmy, poza tym zamalowaliśmy to co już ktoś zamazał wcześniej, nie można więc zniszczyć czegoś co już wcześniej zostało zniszczone.

W dalszej części czytamy, że grozi nam do 5 lat pozbawienia wolności oraz sprawa w Sądzie. Otóż aby do sprawy w sądzie doszło musielibyśmy mieć postawione zarzuty. Do sprawy w sądzie droga jest bardzo daleka, tak samo daleko do tego aby sprawa trafiła do prokuratury, ponieważ porozumieliśmy się z właścicielem i naprawiliśmy wyrządzoną szkodę, de facto w momencie wycofania zarzutów przez właściciela sprawę zamykamy.  Jak zaznaczają eksperci:

Jak wyraźnie wynika z przepisu art. 288 kodeksu karnego ściganie sprawcy omawianego przestępstwa następuje na wniosek pokrzywdzonego. W związku z tym organy ścigania nie działają z własnej inicjatywy. Do podjęcia przez nie działań konieczne jest wyraźne żądanie pokrzywdzonego w postaci wniosku o ściganie. W przypadku, gdy wniosek ten złoży osoba nie będąca pokrzywdzonym organy ścigania nie mogą podjąć żadnych działań poza zawiadomieniem pokrzywdzonego o możliwości złożenia takiego wniosku. 

Wniosek o ściganie może zostać cofnięty. Jednakże do jego skutecznego cofnięcia wymagana jest zgoda:

- prokuratora – do czasu wniesienia do sądu aktu oskarżenia;

- sądu – do chwili odczytania aktu oskarżenia na pierwszej rozprawie.

W przypadku, gdy wniosek o ściganie zostanie skutecznie cofnięty następuje umorzenie postępowania w sprawie. Ponadto należy wyraźnie podkreślić, iż raz cofnięty wniosek o ściganie nie może zostać ponownie złożony. 

 Wniosek o ściganie może zostać złożony zarówno ustnie do protokołu, jak i pisemnie.” [Autor: Witold Walkowski Ekspert LexVin Aplikant Radcowski]

 

Ius dispositivum przepisu na który chciałaby się powołać wołowska policja dotyczy jednak takiego zniszczenia mienia, które doprowadziłoby do jego bezużyteczności, a ta dyspozycja nie została wypełniona, a czyn kwalifikuje się prędzej pod §2 powyższego artykułu, czyli zagrożony jest karą grzywny oraz do roku pozbawienia wolności. Oczywiście takie zagrożenie takie byłoby gdybyśmy olali temat i wypięli się na właściciela.

Klasyk karnistyki („Prawo karne materialne, część ogólna i szczególna” M. Bojarski, J. Giezek, Z. Sienkiewicz, wyd. LexisNexis, Warszawa 2004, str. 506) zauważa:

„Na przykład Sąd Najwyższy stwierdził, iż umieszczenie napisu lub rysunku w miejscu do tego niewyznaczonym może stanowić uszkodzenie mienia w rozumieniu tego przepisu (albo wykroczenie w zależności od wysokości szkody) tylko wówczas, gdy w wyniku działania sprawcy nastąpiło pomniejszenie wartości materialnej lub użytkowej budynku, obiektu lub innej rzeczy w takim stopniu, że do usunięcia tego uszkodzenia konieczne jest naruszenie ich substancji. W innym wypadku takie działanie może stanowić wykroczenie określone w art. 63a k.w. (uchwała SN z 13 marca 1984r., VI KZP 48/83, OSNKW 1984, nr 7-8)” a zatem nie podlegamy żadnemu postępowaniu oraz dyspozycji art. 288 ani w §1 ani w §2 ani tym bardziej §3. Przyjrzyjmy się jednak przepisowi art. 63a kodeksu wykroczeń, mówi on wyraźnie, że:  „Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nie przeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 2. W razie popełnienia wykroczenia można orzec przepadek przedmiotów stanowiących przedmiot wykroczenia oraz nawiązkę w wysokości do 1.500 złotych lub obowiązek przywrócenia do stanu poprzedniego.”

Po raz kolejny przypomnę, że naprawiliśmy szkodę, więc jakimkolwiek przepisem policja nie chciałaby się posłużyć nie podlegamy jurysdykcji karnej. Kto ich szkoli w tej policji?

Znamienny jest fakt, że tekst został opublikowany, gdy już dawno byliśmy dogadani z właścicielem obiektu.

 

W dalszej części tego kłamliwego paszkwilu czytamy, że policja zatrzymała nam 7 puszek z farbą a wydychanym powietrzu mieliśmy 1 promil alkoholu. Tymczasem prawda jest taka, że mieliśmy ze sobą 3 puszki sprayu, zaś w wydychanym powietrzu mieliśmy jeden – 0,25 promila, drugi – 0,5 promila (bo był wcześniej na grzybach). Nawet gdyby zsumować nasze wyniki to nie wyjdzie 1 promil. Skąd więc policja wzięła ten wynik? Na szczęście zatrzymaliśmy wszelkie protokoły i mamy mocne dowody na swoją obronę.

 

Najciekawszą rzeczą jest to, że do tekstu dołączona jest fotografia (nie mamy wiedzy kiedy została ona wykonana) napisu wykonanego jeszcze przez narodowców. Czyżby ktoś szukał kozła ofiarnego za nacjonalistyczne napisy?

 

Na szczęście znamy prawo i będziemy z niego korzystać dopóki znajdujemy się pod jego ochroną, jako że nie robimy nic nielegalnego to nie mamy o co się martwić. Po co tylko tyle tych kłamstw?

 

Po akcji ze sprayami uznaliśmy, że jednak lepsze będzie krycie, charytatywnie ścian akrylem i w tym kierunku będziemy iść dalej, całkowicie legalnie, bez stresu i w biały dzień.

About these ads

1 komentarz

  1. Goldberg pisze:

    Mówiąc w skrócie, zamalowywanie celtów sprejem lub domalowywanie im szubienic jest legalne?

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: